Chefchaouen: co pokazuje Instagram a co naprawdę znajdziesz
Zdjęcie, które wszystko zaczęło
Gdzieś około 2015 roku Chefchaouen pojawiło się na Instagramie. Nie po raz pierwszy — niebieskie miasto było fotografowane od lat 70., kiedy stało się celem hipisów — ale w specyficzny instagramowy sposób: wąska niebieska alejka, kot siedzący dokładnie w połowie kadru, światło padające z lewej pod kątem 45 stopni, 47 000 polubień.
Zdjęcie było prawdziwe. Chefchaouen naprawdę tak wygląda. Uliczki mediny są pomalowane dokładnie w tych odcieniach niebieskiego — indygo, kobalt, wytarte kredowo-niebieskie i coś bliżej szarości, co na fotografii wychodzi niebiesko — a koty naprawdę tam siedzą. Problem nie leżał w zdjęciu. Problem tkwił w skali tego, co nastąpiło potem.
W 2013 roku Chefchaouen przyjmowało mniej więcej 200 000 turystów rocznie. W 2019 oficjalne szacunki mówiły o ponad 800 000. Miasto ma około 45 000 stałych mieszkańców. Przy każdej ikonicznej alejce — placu Uta el-Hammam, schodkach pod bramą Bab Souk, niebieskim przejściu przy Meczecie Hiszpańskim — stoi teraz kolejka. Nie luźna, nieformalna gromadka przechodniów, ale zarządzana linia turystów czekających na swój moment z kątem, który zdjęcie na Instagramie nauczyło ich pożądać.
Byłem w Chefchaouen trzy razy: w 2014, 2018 i 2021 roku. Za każdym razem było to inne doświadczenie tego samego miasta.
Co zobaczyłem w 2014 roku
Pracujące miasto górskie w górach Rif, które przypadkowo było niebieskie. Medina tętniła życiem niezorganizowanym wokół turystyki — kobiety w tradycyjnych strojach robiące zakupy, mężczyźni grający w karty na głównym placu, zapach kif unoszący się z górnych dzielnic, koza w alejce, która wydawała się tak samo zaskoczona moim widokiem, jak ja jej.
Były pensjonaty i kilka riadów. Był handel turystyczny — ludzie kupujący rękodzieło, jedzący w restauracjach przy Uta el-Hammam, wchodzący na Meczet Hiszpański dla widoku. Ale turystyka istniała obok lokalnego życia, a nie zamiast niego. Można było fotografować miasto, bo było piękne, nie mając poczucia uczestnictwa w zainscenizowanym spektaklu.
Samo niebieskie w 2014 roku było inne — starsze, bardziej wyblakłe, malowane w różnych momentach przez różnych ludzi, tak że żadne dwie sąsiadujące ze sobą ściany nie miały dokładnie takiego samego odcienia. Była w tym pewna niejednorodność — jak miasto, które maluje i przemalowuje siebie od dekad, bez żadnego centralnego ośrodka decydującego, jaki kolor powinno mieć wszystko.
Co zobaczyłem w 2018 roku
Tej niejednorodności już nie było. Między moimi wizytami ktoś — najwyraźniej na szczeblu municypalnym — podjął skoordynowane działania, by ustandaryzować i odświeżyć niebieski kolor. Nowa farba. Jaśniejsza farba. Bardziej jednorodna farba. Miasto wyglądało bardziej spektakularnie i mniej interesująco.
Baza noclegowa dramatycznie się rozrosła. Liczba riadów i pensjonatów w medinie podwoiła się lub potroiła. Przy każdej ulicy przy głównym placu otwierały się nowe restauracje. Znaczna część sklepów, w których wcześniej można było kupić rzeczy potrzebne Marokańczykom — jedzenie, sprzęt, odzież — przemieniła się w sklepy z rękodzielnictwem, niebieską ceramiką i gadżetami z napisem „Chefchaouen”.
Koty wciąż były. Było ich nawet więcej, bo koty są dobre na Instagramie i można podejrzewać, że lokalne rozumienie tego faktu nie jest całkiem nieświadome.
Wycieczka na Meczet Hiszpański — 45-minutowy spacer ponad miastem z panoramicznym widokiem na niebieską medinę — nadal była znakomita. Właśnie tam odesłałbym każdego gościa: ponad miastem, patrząc w dół, wczesnym rankiem przed przyjazdem autokarów. Widok z góry jest tym, czego zdjęcie na Instagramie nie potrafi uchwycić.
Co zobaczyłem w 2021 roku
Po pandemii przez krótki czas — mniej więcej od marca do czerwca 2021 — Chefchaouen miało mniej turystów niż kiedykolwiek od początku instagramowego boomu. Właśnie wtedy pojechałem. Miasto, które znalazłem, leżało gdzieś między 2014 a 2018 rokiem: sklepy turystyczne wciąż istniały, pensjonaty wciąż działały, pomalowane ściany były nadal ustandaryzowane. Ale brak tłumów pozwalał mi spacerować alejkami w względnym spokoju i patrzeć na to, co w nich jest, zamiast zarządzać swoją pozycją względem innych fotografów.
To, co znalazłem, nadal było piękne. Naprawdę piękne. Niebieski na tle białych ścian to prawdziwe osiągnięcie estetyczne, niezależnie od tego, czy zostało zaprojektowane dla turystyki, czy nie. Położenie miasta — w karbę między dwoma szczytami gór Rif, z zalesionymi wzgórzami powyżej — jest niezwykłe. Medina, nawet ustandaryzowana, ma dobrą architekturę: rzeźbione drewniane balkony, kafle w ościeżach drzwi, podwórka widoczne przez otwarte bramy.
Meczet Hiszpański nadal był znakomity.
Problem w 2021 roku — nawet przy mniejszym tłoku — polegał na tym, że miasto sprawiało wrażenie, jakby grało rolę. Ceramika poukładana w alejkach, koty przy fotogenicznych drzwiach, starcy siedzący w konkretnych miejscach — wszystko miało jakość inscenizowanego doświadczenia, a nie żywego. To nie jest dokładnie skarga. To po prostu obserwacja na temat tego, czym staje się miejsce, gdy jego podstawową funkcją ekonomiczną jest bycie fotografowanym.
Co nadal jest autentycznie urokliwe
Otoczenie: Góry Rif wokół Chefchaouen są piękne i w większości nieodwiedzane przez zagranicznych turystów. Wyjdź w dowolnym kierunku ponad miastem, a po piętnastu minutach znajdziesz się w krajobrazie niemającym nic wspólnego z Instagramem.
Widok z Meczetu Hiszpańskiego: Idź o 7 rano. Weź ścieżkę z górnej części mediny. W porannym świetle z mgłą w dolinach to najlepsze, co Chefchaouen ma do zaoferowania, i o tej porze wciąż stosunkowo mało tłoczne.
Prywatny spacer po Chefchaouen z lokalnym przewodnikiem jest znakomity dokładnie z tego powodu — dobry przewodnik zabiera cię do mniej fotografowanych dzielnic i punktów widokowych, które wymagają lokalnej wiedzy, by je znaleźć.
Medina późnym wieczorem: Około 20:00 większość turystów z Fes i Tangeru już odjechała. Medina wieczorem — oświetlona przez restauracje i girlandy lampionów wokół głównego placu — jest naprawdę przyjemna. Zjedz kolację. Spaceruj alejkami, gdy są puste.
Wycieczka do wodospadów Akchour: Godzinę od Chefchaouen grand taksówką wąwóz Akchour i jego wodospady oferują jedne z najlepszych jednodniowych wędrówek na północy Maroka. To właśnie tam powinni spędzić swój najbardziej terenowy pół-dzień goście Chefchaouen.
Wycieczka z przewodnikiem do Akchour z Chefchaouen to najlepszy sposób na zwiedzenie tego miejsca, bo ścieżki wymagają orientacji w terenie, a skaliste baseny pod wodospadami są znacznie przyjemniejsze z kimś, kto wie, które warto zdobyć.
Jedzenie: Scena restauracyjna Chefchaouen jest spokojniejsza i mniej nastawiona na turystów niż ta w Marrakeszu, a lokalne specjalności — kuskus w stylu Rifu, dania z kozy, herbaty z dzikich ziół — warto szukać świadomie. Restauracja Rcif przy głównym placu to wieloletnia rekomendacja lokalnych.
Co zostało naprawdę zadeptane
Słynne alejki w południe: Alejka El-Ain, schodki przy dolnym wejściu do Meczetu Hiszpańskiego, alejki wokół Bab Souk — od 10:00 do 17:00 są naprawdę zatłoczone. Nie „och, inni turyści” zatłoczone, ale „kolejka do zdjęcia” zatłoczone. Jeśli przychodzisz o tej porze i spodziewasz się spokojnego niebieskiego miasta z Instagrama, będziesz zawiedziony.
Rynek rzemiosła: Tradycyjna gospodarka rękodzielnicza Chefchaouen została niemal całkowicie zastąpiona przez pamiątki turystyczne. Można kupić niebieską ceramikę, niebiesko malowane drewniane przedmioty, niebieskie wszystko z marką Chefchaouen. Znalezienie tradycyjnych rzemiosł Rifu — tkactwa, terakoty, lokalnych przypraw — wymaga wysiłku i konkretnych wskazówek.
Główny plac po 11:00: Uta el-Hammam to wciąż piękna przestrzeń z funkcjonującym meczetem, starą kazbaą i przyzwoitymi tarasami restauracyjnymi. W sezonie bywa też rutynowo przepełniony turystami już o 11:00, przez co siedzenie w kawiarni przypomina siedzenie w zatłoczonej kawiarni na lotnisku, a nie na placu górskiego miasteczka.
Uczciwy wniosek
Chefchaouen wciąż warto odwiedzić. Nie po to, by zrobić zdjęcie na Instagram, które już widziałeś piętnaście tysięcy razy, ale dla otoczenia, górskiej okolicy, wędrówki do Akchour i wczesnorannych i wieczornych godzin, kiedy miasto wraca do czegoś podobnego do siebie samego.
Jedź na dwie noce, nie jedną. Zostań w medinie. Bądź przy Meczecie Hiszpańskim przed 8:00. Zrób wycieczkę do Akchour. Zjedz kolację na placu, gdy jest cicho.
Zarządzaj oczekiwaniami: odwiedzasz jedno z najczęściej fotografowanych miejsc w Afryce. Pewna dawka turystycznego przesycenia to po prostu warunek przybycia. Pytanie brzmi, czy pod tym przesyceniem wciąż jest coś wartego znalezienia. W Chefchaouen odpowiedź brzmi tak — ale trzeba patrzeć nieco poza zdjęcie, żeby to odkryć.
Nasza trasa po północnym Maroku wpisuje Chefchaouen w szerszy obwód Tanger–Fes, który umieszcza je we właściwym geograficznym i kulturowym kontekście.





